• -20%
Papież Franciszek. Rozwiązywanie węzłów
  • Papież Franciszek. Rozwiązywanie węzłów

Papież Franciszek. Rozwiązywanie węzłów

Paul Valley

29,99 zł
23,99 zł Zniżka 20%
Brutto

Jest taki obraz Maryi, który przedstawia Ją rozplątującą węzły na wstędze, w towarzystwie dwóch aniołów, otoczoną cherubami i depczącą głowę węża symbolizującego Szatana. Ten właśnie wizerunek stał się wyjątkowo ważny w życiu Ojca Bergoglio – przed oblicze Maryi zanosi wiele węzłów Kościoła i świata.

Ilość


Gdy ktoś staje się znany światu dopiero w wieku siedemdziesięciu sześciu lat, ma już za sobą niezmiernie długą i złożoną historię własnego życia. A kiedy ktoś taki kultywuje publicznie takie cnoty jak prostota, pokora i autentyczność, wzbogaca to i komplikuje poszukiwanie wszystkiego, co skrywa się w jego wnętrzu.

 

Książka przedstawia sylwetkę papieża Franciszka i ukazuje nam papieża paradoksów –radykała, lecz nie liberała; osobę, która zachęca innych do działania i pozwala im działać, a równocześnie niewolną od autorytaryzmu; człowieka pewnego siebie, a równocześnie odczuwającego ciągłą potrzebę przebaczenia; duchownego, który łączy w sobie religijną pokorę ze zręcznością polityka. Jest to także opowieść o człowieku, który przeszedł jeśli nie nawrócenie religijne, to z pewnością głęboką wewnętrzną przemianę, która spowodowała trwałe zmiany w jego osobowości i w poglądach na świat.

WSTĘP:


Całkiem możliwe, że dla postronnego widza nie ma nic niezwykłego w kościele San José del Telar na przedmieściach Buenos Aires. Uważny obserwator zauważy jednak wchodzące doń co chwila w zwykły, powszedni dzień tygodnia kobiety, które przyklękając machinalnie przed rokokowym złotym ołtarzem i błyszczącym krucy  ksem, natychmiast odwracają się do nich plecami i kierują do bocznej nawy w głębi kościoła, gdzie wisi t e n obraz. Jest to kopia, niezbyt udana, osiemnastowiecznego oryginału znajdującego się w kościele w Augsburgu, gdzie dostrzegł go w 1986 roku przybysz z  Argentyny, ojciec Jorge Mario Bergoglio, jezuita. Nie domyślał się pewnie wówczas, że dwadzieścia siedem lat później zaskoczy cały świat, pojawiając się na balkonie Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Ten bowiem właściwie nieznany ksiądz zostanie dwieście sześćdziesiątym szóstym papieżem Kościoła katolickiego. Co więcej, jego wybór okaże się pod wieloma względami bezprecedensowy. Będzie pierwszym papieżem z kontynentu amerykańskiego, pierwszym z półkuli południowej, pierwszym jezuitą na tronie Piotrowym i pierwszym, który obierze imię Franciszek. Ta ostatnia decyzja będzie sygnałem z jego strony, że teraz Kościół katolicki i ponad miliard jego członków na całym świecie czekają duże zmiany. Kiedy pojawił się na balkonie, wyglądał na kogoś ufającego we własne siły i  ufającego Bogu. Kiedy jednak po raz pierwszy zobaczył wspomniany barokowy obraz w kościele w Augsburgu, był człowiekiem zupełnie zagubionym. Obraz, olej na desce pędzla Johanna Maryja rozplą- George’a Schmidtnera, zatytułowany jest tajemniczo: tująca węzły i wiąże się z nim intrygująca opowieść. Jak powiadają, w  1610 roku pewien Bawarczyk szlachetnego rodu, Langenmantel, udał się do Augsburga szukać rady u jezuity, ojca Jakoba Rema. W małżeństwie Wolfganga i jego żony Sophii nie układało się najlepiej i małżonkowie byli bliscy separacji – co w katolickiej Bawarii byłoby w  tamtych czasach niesłychanym skandalem. Rem poprosił arystokratę, by przyniósł mu długą, białą wstążkę, która towarzyszyła małżonkom podczas ceremonii zaślubin. Jezuita pamiętał słowa jednego z pierwszych wielkich chrześcijańskich teologów i apologetów, żyjącego w II wieku św. Ireneusza z Lyonu, który pisał, że węzeł nieposłuszeństwa Ewy został rozwiązany przez posłuszeństwo Maryi. Rem zwrócił się z prośbą do Maryi, by wstawiła się u Boga i pomogła rozwiązać problemy małżeńskie Wolfganga i Sophii. „W  tym akcie pobożności  – modlił się nad wstążką kapłan  – kładę przed Tobą, Maryjo, węzeł małżeński, prosząc, by wszystkie supły na nim zostały rozwiązane”. Małżonkom udało się ostatecznie rozwiązać problemy i pozostali z sobą. Około roku 1700 ich wnuk zamówił obraz, który wisi w kościele św. Piotra (Sankt Peter am Per- lach) w Augsburgu. Przedstawia Maryję rozplątującą węzły na wstędze, w towarzystwie dwóch aniołów, otoczoną cherubami i depczącą głowę węża symbolizującego Szatana.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego ten właśnie wizerunek Maryi przemówił z taką mocą do pięćdziesięcioletniego księdza z Argentyny. Został wysłany do Niemiec, by zgromadził materiały do pracy doktorskiej poświęconej Romano Guardiniemu, katolickiemu filozofowi i teologowi, który w latach trzydziestych XX wieku pisał o moralnych niebezpieczeństwach władzy. Przełożeni, wysyłając ojca Bergoglia do Niemiec, chcieli jednak przede wszystkim się go pozbyć, ponieważ sprawując przez ponad piętnaście lat różne funkcje kierownicze w prowincji jezuitów w Argentynie – najpierw jako mistrz nowicjatu, później jako prowincjał, a wreszcie jako rektor seminarium  – przez swoje działania i  decyzje do tego stopnia zantagonizował argentyńską prowincję jezuitów, że sam generał Towarzystwa Jezusowego w Rzymie wysłał do Argentyny jezuitę z innego kraju, by zaleczył rany. Na Maryję czekało do rozwiązania dużo supłów, które zawiązał Bergoglio. Wszystkie one zostały jednak rozwiązane. Już kilka miesięcy później Bergoglio był z powrotem w ojczyźnie. Po krótkim, niefortunnym pobycie w Buenos Aires, gdzie przez wiele lat jego osoba powodowała kontrowersje, zesłano go do wspólnoty jezuickiej w Córdobie, drugim co do wielkości mieście Argentyny, odległym jakieś sześćset pięćdziesiąt kilometrów od stolicy. Tam żył przez lata w pokutnym zapomnieniu, z którego wydobył go arcybiskup Buenos Aires, powołując go na biskupa pomocniczego w jego rodzinnym mieście, co było rzeczą niezwykłą w przypadku jezuity, gdyż członkowie tego zakonu ślubują, że nie będą przyjmować kościelnych urzędów ani zaszczytów.

Od tamtej chwili zaczęła się niezwykła wędrówka, w wyniku której ojciec Jorge Mario Bergoglio miał otrzymać przydomek „biskup slumsów”, stał się bowiem żarliwym obrońcą osób wykluczonych, niestrudzonym entuzjastą dialogu jako formy budowania porozumienia między ludźmi wywodzącymi się z różnych warstw społecznych, kultur oraz religii i wreszcie papieżem, który obwieścił światu zamiar przekształcenia wyra   nowanego, strojnego w jedwab i brokat Kościoła papieża Benedykta XVI w „ubogi Kościół dla ubogich”. Wciąż pozostaje do rozwiązania wiele węzłów; węzłów nie tylko Kościoła, ale i świata, który dopiero co zaczyna poznawać tego papieża paradoksów. Jorge Mario Bergoglio to tradycjonalista, gdy idzie o doktrynę, a równocześnie kościelny reformator. Jest radykałem, ale nie liberałem. Stara się, by inni rośli w  siłę i  zyskiwali autonomię, ale równocześnie jest w nim coś z autorytaryzmu. Jest konserwatystą, a jednak w reakcyjnej Konferencji Episkopatu swojego kraju sytuował się na skrajnej lewicy. Łączy religijną prostotę z polityczną przebiegłością. Jest postępowy i otwarty, a równocześnie prowadzi ascetyczny i surowy tryb życia. Jest pierwszym papieżem, który przyjął święcenia kapłańskie po II Soborze Watykańskim, a równocześnie, wychowując przyszłych jezuitów jako mistrz nowicjatu, korzystał z metod przedsoborowych. Sprzeciwia się małżeństwom osób tej samej płci, a przecież ucałował stopy homoseksualistów chorych na AIDS. Pochodzi z Południa, a przecież jest mocno zakorzeniony w Północy, wywodząc się z jednego z krajów Ameryki Łacińskiej z włoskich rodziców i mając za sobą studia w Hiszpanii, Irlandii i Niemczech. Jest księdzem diecezjalnym, a równocześnie zakonnikiem. Wykładał teologię, ale jest równocześnie duszpasterzem, który umie trafić do ludzi. Łączy w sobie pokorę i moc.

Powracając z Niemiec do Argentyny, przywiózł z sobą kartę pocztową przedstawiającą wizerunek Matki Boskiej z kościoła w Augsburgu, a jego rodacy umiłowali ten obraz całym sercem. Dziesięć lat później mieszkańcy jednej z para   i postawili sobie za cel zebrać fundusze na wykonanie pełnowymiarowej kopii i zadanie to powierzyli jednemu z argentyńskich malarzy. Do tej właśnie kopii obrazu pielgrzymują dzisiaj tłumy wiernych, przekraczając próg niewyróżniającego się niczym szczególnym kościoła San José del Telar w dzielnicy Agronomía, na przedmieściach Buenos Aires, zamieszkanej przez klasę średnią. Od tamtej pory już jako arcybiskup Buenos Aires, pragnący, by nazywano go po prostu Padre Bergoglio, wślizgiwał się między przychodzących do kościoła w zwykłej, zapewniającej mu anonimowość sutannie i siadał w ławce przed obrazem, by rozsupływać węzły swojego wysokiego kościelnego urzędu. – Ta kopia jest teraz sławniejsza od oryginału – zauważył ksiądz Ricardo Aloe siedzący w przeszklonym konfesjonale stojącym w prawej nawie, gotów służyć pomocą, gdyby ktoś z tego napływającego strumienia pielgrzymów chciał się wyspowiadać. – Ludzie przybywają tu z całej Argentyny, ba! z całego świata. Ósmego dnia każdego miesiąca mamy tu dziesięć tysięcy osób. A 8 grudnia, w święto. Niepokalanego Poczęcia, zjawiło się ponad trzydzieści tysięcy ludzi. Wszyscy oni czują, że Najświętsza Panienka ich rozumie i wysłuchuje ich próśb. Jak matka słucha z uwagą tego, co leży nam na sercu. Te węzły to metafora trudności, z jakimi musimy się borykać. Wstawia się za nami u Boga, by nam pomógł je rozwiązać. Metafora. Jorge Mario Bergoglio wie aż nadto dobrze, co to znaczy. Wydaje się także, że otrzymał przebaczenie, o które prosił. Aczkolwiek nigdy nie było go wystarczająco dość.

Z032

Opis

ISBN:
9788380210332
Okładka:
miękka
Wymiary:
140x202
Ilość stron:
280

Specyficzne kody

16 innych produktów w tej samej kategorii:

Komentarze

Napisz swoją opinię

Papież Franciszek. Rozwiązywanie węzłów


Jest taki obraz Maryi, który przedstawia Ją rozplątującą węzły na wstędze, w towarzystwie dwóch aniołów, otoczoną cherubami i depczącą głowę węża symbolizującego Szatana. Ten właśnie wizerunek stał się wyjątkowo ważny w życiu Ojca Bergoglio – przed oblicze Maryi zanosi wiele węzłów Kościoła i świata.

Napisz swoją opinię