• Wyprzedaż!
  • -62,43%
Święty mimo woli. Prawdziwa historia św. Franciszka
  • Święty mimo woli. Prawdziwa historia św. Franciszka

Święty mimo woli. Prawdziwa historia św. Franciszka

Donald Spoto

39,90 zł
14,99 zł Zniżka 62,43%
Brutto

Autor przedstawia precyzyjnie odmalowany obraz świętego Franciszka. Ukazuje go przede wszystkim jako człowieka żarliwie wierzącego w osobowego i kochającego Boga. Rzuca nowe światło na jego postać, umieszczając go w wielowymiarowym kontekście kościelnych, politycznych i społecznych sił panujących w średniowiecznej Italii – w czasach, gdy troska o dobro ubogich i chorych była praktycznie nieznana.

Ilość

Bogaty poszukiwacz przygód, krnąbrny syn, buntownik, żołnierz, wędrowny kaznodzieja, obrońca ubogich, mistyk, ekolog wyprzedzający swoją epokę, przyjaciel zwierząt – żadnemu innemu świętemu nie udało się z taką mocą zawładnąć naszą wyobraźnią jak Franciszkowi z Asyżu. Mimo to naszą wiedzę na jego temat czerpiemy głównie z legend i pobożnej ikonografii, która przesłoniła jego prawdziwą postać kreowanym przez lata wizerunkiem.

 

Od Autora

Koleje pełnego skrajności życia Franciszka, który przeżył radykalną przemianę z lekkoducha w pokutnika oraz z nędzarza w świętego, ukazują jednostkę stojącą na marginesie świata. Identyfikując się z tymi, których odrzuciło „kulturalne towarzystwo”, Franciszek podał w wątpliwość szaleństwo pogoni za pieniądzem, gromadzenia dobytku i wszelkich dóbr materialnych jako warunku szczęścia. Jest on postacią, która podoba się właściwie każdemu, być może dlatego, że (w przeciwieństwie do większości świętych) przyciąga ku sobie wiernych nie tylko Kościoła rzymsko-katolickiego. Pierwsza wielka i współczesna biografia Franciszka została napisana przez francuskiego protestanta; jednym z najważniejszych historyków franciszkanizmu był anglikański biskup; doniosła powieść na temat życia świętego została napisana przez grekokatolika, a podczas konferencji pokojowej w Asyżu pozujący do zdjęcia dalajlama zajął miejsce, które Franciszek uwielbiał najbardziej i w którym dokonał swoich dni.

W życiu Franciszka nadal jest wiele nieodkrytych i niewyjaśnionych spraw, lecz jedna rzecz nie pozostawia żadnych wątpliwości: w drugiej połowie życia towarzyszyła Franciszkowi obecność Boga, nawet wówczas, gdy cierpiał wskutek wyniszczenia spowodowanego chorobą, ślepoty i utraty największych nadziei. Jego życie sprawia czasem wrażenie (choć to tylko wrażenie) nieustannego zmagania się z bezsensem; i to właśnie, jak sądzę, jest klucz do zrozumienia Franciszka.

Książka Święty mimo woli jest owocem przekonania autora, że wiara zasadza się przede wszystkim na postrzeganiu rzeczywistości. To właśnie przyciągnęło mnie do Franciszka z Asyżu – fakt, że pojmował swą drogę do Boga jako pewien proces, polegający na nieustannym pogłębianiu i korygowaniu swoich aspiracji, cyzelowaniu własnych założeń dotyczących Bożych pragnień, a także przesiewaniu swoich dobrych intencji. Wobec powyższego jego nawrócenie nie było wydarzeniem jednodniowym, lecz pracą trwającą całe życie.

Minęły wieki i być może właśnie to sprawia, że tak wielu ludzi uważa życie świętego Franciszka nie tylko za poruszające, lecz także niosące wciąż aktualne przesłanie. Miał on silne poczucie własnego „ja”, ale jeszcze silniejsze poczucie Boskiego „Ja”.


WSTĘP:

Prawie czterdzieści lat temu tłumacze jednej z biografi Franciszka z Asyżu podjęli się policzenia książek i artykułów, z których skorzystał jej francuski autor w czasie pracy. Doliczyli się 1575 prac w czterech językach. Ani wcześniej, ani później żadnemu innemu świętemu historycy i biografowie nie poświęcili większej uwagi. Mimo to nawet najważniejsze książki na temat Franciszka – autorstwa Paula Sabatiera (1906), Johannesa Jørgensena (1912), Arnalda Fortiniego (1959) oraz Omera Engelberta (1965) – miały poważne niedostatki. Dokonane od czasu ich publikacji odkrycia, szczególnie wyniki badań franciszkańskich prowadzonych od 1990 roku, okazują się ogromnie ważne i bezpośrednio wpływają na nasze rozumienie czasów i wydarzeń związanych z życiem Franciszka. Co ciekawe, żaden pisarz (o ile mi wiadomo) nie wziął pod uwagę tych badań w celu wykorzystania ich wyników do przygotowania rzetelnej i aktualnej biografi. To właśnie przyczyniło się do powstania niniejszej książki. Na początku mojej pracy badawczej przejrzałem około trzystu pięćdziesięciu artykułów w pięciu językach, tym samym przeprowadzając kwerendę nowości jedynie z okresu minionej dekady – prac archiwalnych z zakresu historii średniowiecza, biografi, medycyny i edukacji, roczników poświęconych sztuce, a także prac z dziedziny literaturoznawstwa, językoznawstwa i archeologii. Gdy zakres moich badań rozszerzył się na tyle, by objąć prace napisane przed 1990 rokiem, zaczęło we mnie dojrzewać coraz głębsze przekonanie o konieczności napisania nowej biografi Franciszka, przeznaczonej dla szerszego kręgu odbiorców niebędących specjalistami. Z początku już sama waga nowego materiału i pojawiające się z każdym kolejnym miesiącem dane były przygniatające. Wydano tak wiele ważnych książek i artykułów autorstwa znakomitych uczonych, że w pierwszych miesiącach mojej pracy badawczej niemal poddałem się rozpaczy. Dla przykładu, dotarłem do źródeł traktujących o subtelnych kwestiach oceniania średniowiecznych rękopisów, o średniowiecznych naukach ekonomicznych, historii wypraw krzyżowych, kronikach gminy Asyż, młodzieńczych latach Franciszka, jego chorobach i przekazach dotyczących jego stygmatów, a także o problemach ściśle związanych ze studiowaniem komentarzy, z których część ma osiemset lat. Dzisiaj prace naukowe powstają na całym świecie. Piszą je profesorowie uczelni wyższych i archiwiści we Włoszech, Niemczech, Francji i Stanach Zjednoczonych, swój wkład wnoszą również autorzy z Hiszpanii, Holandii i Brazylii. W 2001 roku w Stanach Zjednoczonych trójka wydawców – we współpracy z szesnastoma tłumaczami, ośmioma specjalistami i dziewięcioma asystentami technicznymi – wydała ostatni z trzech tomów średniowiecznej literatury poświęconej Franciszkowi. Na te trzy opasłe woluminy składają się dwa tysiące trzysta sześćdziesiąt dwie strony.

Kontynuowałem swoją pracę tylko dlatego, że od początku rozbudziła we mnie niebywałe zainteresowanie. Dokonano istotnych odkryć dotyczących pism i listów samego Franciszka, jednak zostały pominięte w najnowszych publikacjach. Co prawda Franciszek nie był uczonym, a na dodatek odebrał formalną edukację w bardzo ograniczonym zakresie, ale był urodzonym poetą i zapalonym śpiewakiem. Pisał w średniowiecznej łacinie oraz dialekcie umbryjskim, a ponadto skomponował (o ile nam wiadomo) pierwszą włoską pieśń. Fakty te składają się na obszar badań dotychczas zaniedbany. By móc zrozumieć Franciszka, musimy się starać – o ile to tylko możliwe – przekraczać granice utartych pojęć; innymi słowy, musimy spojrzeć na niego jak na średniowiecznego Włocha, mężczyznę dość specyfcznie pojmującego rzeczywistość, pod pewnymi istotnymi względami inaczej niż my współcześnie. Takie ujęcie stawia przed nami liczne wyzwania, nie tylko dlatego, że Franciszek zmarł prawie osiemset lat temu. Po pierwsze, bardzo trudno jest ustalić daty, ponieważ niemal do 1890 roku nie było ogólnie przyjętej metody mierzenia czasu. Dopiero później większość krajów tak zwanego rozwiniętego świata (choć nie wszystkie) zgodziła się uznawać północ za początek dnia, odliczać godziny od wyznaczonego w Greenwich południka zerowego oraz przyjąć umowną linię zmiany daty . Z problemu czasu wynika również kilka historycznych i literackich trudności związanych z XIII wiekiem. W tamtych czasach poszczególne życiorysy nie były porządkowane chronologicznie, lecz tematycznie, a narracje przedstawiające postaci świętych pisano, aby dawać wzór moralnego postępowania, zaświadczyć o świętości lub zachęcić do pobożności. W dzisiejszych czasach panuje przekonanie, że badania biografczne powinny być możliwie najbardziej obiektywne i opierać się jedynie na danych empirycznych, podczas gdy przed wiekami takich obwarowań nie stosowano. Co więcej, przesady i ubarwień nie uważano za cechy nieodłączne literackiej fkcji ani też za przekłamanie, lecz za podstawowe narzędzia, jakimi posługiwała się hagiografa, czyli piśmiennictwo traktujące o żywotach świętych. Fenomen Franciszka jest również obarczony brzemieniem długowiecznych legend, niejednokrotnie opartych na romantycznych skojarzeniach, jakie wywołuje epoka zamków, dam i rycerzy, które bardziej pasują do iluminowanych manuskryptów i hollywoodzkich produkcji niż do prawdziwego życia z przeszłości. Również słownictwo, jakim posługują się święci oraz ci, którzy o nich pisali i nadal piszą, stanowi odzwierciedlenie czasów obowiązywania pewnych założeń dotyczących zwierzchnictwa instytucjonalnego; słownictwo takie daje obraz swoistego autoodniesienia zabarwionego samo  zadowoleniem. Jest to szczególnie wyraźne od 1234 roku, gdy papież Grzegorz IX wydał dekret, na mocy którego jedynie papieże byli upoważnieni do kanonizowania; wcześniej świętych ogłaszano lokalnie poprzez aklamację mieszkańców i przy aprobacie miejscowych biskupów. (Notabene to właśnie papież Grzegorz IX ogłosił świętym swojego starego przyjaciela z Asyżu w 1228 roku, w niespełna dwa lata po jego śmierci).

Potrzeba nam nie tylko określonej metodologii badawczej, lecz także pewnej intuicyjnej pracy i wnikliwości, dzięki którym spod powłoki starych stylów pisarskich będziemy potrafli wypreparować niepodważalne fakty. Dla przykładu, od XIX wieku uznawano za pewnik, że autorzy Nowego Testamentu pisali w odpowiedzi na potrzeby ludzi przeżywających rozmaite trudności dziesiątki lat po Jezusie z Nazaretu – ludzi szukających sensu wiary, zmagających się z politycznym i prawnym ostracyzmem, walczących z podziałami we własnych szeregach. Innymi słowy, cztery Ewangelie miały stanowić odpowiedź na potrzeby społeczności w świetle wiary i Chrystusa. Piszącym o Franciszku z Asyżu przyświecał taki sam cel. Czerpali oni z dostępnych podówczas form literackich, by przedstawić prawdę, tak jak ją postrzegali. Musimy zatem uważnie studiować Biblię, by móc rozstrzygnąć, jaki był zamysł autorów, w granicach ich własnego języka i w ramach ograniczeń związanych z minionymi czasami; podobnie z wielką ostrożnością musimy postępować, badając najstarsze biografe Franciszka. Już w pierwszym stuleciu po kanonizacji Franciszka pojawił się ponad tuzin jego życiorysów, więc każdy, kto podejmuje się dzisiaj napisania biografi, musi się zmierzyć z nierówną wartością tych źródeł, zważyć ich wiarygodność, stopień współzależności i motywacje leżące u podłoża ich powstania. Proces idealizacji życia świętego rozpoczął się w zasadzie już po jego kanonizacji. Pierwsza powszechnie znana biografa została napisana przez franciszkańskiego zakonnika Tomasza z Celano, który osobiście znał Franciszka, a jego dzieło po raz pierwszy ukazało się w 1229 lub 1230 roku. Widać, że zamiarem hagiografa było nie tylko opiewanie świętego, lecz także promowanie zakonu, który święty założył. Podobny cel przyświecał Giovanniemu Fidanzie, wielkiemu flozofowi, teologowi i mistykowi, znanemu również jako święty Bonawentura. Franciszkańscy współbracia zlecili mu opisanie życia Franciszka z perspektywy jego działalności publicznej w utworze, który jednocześnie będzie gloryfkował zakon. Po zapoznaniu się z dostępnymi relacjami i przedyskutowaniu tematu z wieloma osobami Bonawentura stworzył dzieło niezwykłe. Napisał je z pobożnością i swadą, ale dopasował do narzuconej tezy, wobec czego należy do niego podchodzić z wielką ostrożnością. Warto pamiętać o przestrodze Octaviana Schmuckiego – jednego z wielkich uczonych XX wieku, specjalizujących się w tematyce franciszkańskiej (a także gorliwego zakonnika) – by z nieufnością traktować „z gruntu niegodne zaufania podejście Bonawentury do danych historycznych” . Pod powierzchnią jego dzieła można się doszukać zaciekłych sporów nie tylko rozdzierających zakon franciszkański, lecz także szalejących między różnymi odłamami innych ugrupowań Kościoła. Gdy około czterdziestu lat po śmierci Franciszka Bonawentura ukończył swoją pracę, wyszło nowe rozporządzenie zakonu: wszystko, co dotychczas napisano na temat świętego, miało zostać zniszczone – nawet teksty autorstwa najbliższych przyjaciół założyciela zgromadzenia. Na szczęście rozkaz ten nie został nigdy w pełni wykonany, zachowały się liczne dokumenty powstałe przed pracą Bonawentury. Badania nad tymi rękopisami trwają do dziś, a ja starałem się prześledzić większość pracy, jaka została w tym obszarze wykonana aż do 2001 roku. Szczegóły dotyczące owych źródeł odnotowałem w przypisach. Do naszych czasów przetrwało ponad trzydzieści pism autorstwa Franciszka. Są to zachęty, listy do zgromadzeń i osób, modlitwy i kantyczki. Niejednokrotnie nie można precyzyjnie ustalić ani dat, ani okoliczności powstania tekstów. Nie chcę roztrząsać tych subtelnych kwestii ani oddawać się uczonej dyspucie, mam jednak nadzieję, że w miarę wiernie oddałem ducha Franciszka, czerpiąc z owych pierwszych utworów, ilekroć ich przywołanie było istotne dla rozważań danego etapu jego życia. I tu również pomocne okazują się przypisy, które prowadzą czytelnika przez gąszcz historii. Zostawmy jednak za sobą owe akademickie rozważania. Jest coś, co w pełni określa tego mężczyznę, a dla współczesnego czytelnika okazuje się kwestią najbardziej problematyczną: ów mężczyzna to nie signor Francesco Bernardone, lecz święty Franciszek z Asyżu. Gdybyśmy potraktowali go, jak gdyby był tylko średniowiecznym wędrownym kaznodzieją, ekologiem wyprzedzającym swoją epokę, przyjacielem zwierząt oraz społecznym buntownikiem, w ogóle nie pojmiemy istoty rzeczy. Jak niemożliwe byłoby napisanie biografi Tomasa Jefersona bez uwzględnienia jego wielkiej pasji do polityki i historii XVIII wieku, tak i biografa Franciszka musi z absolutną powagą uwzględniać fakt, że wierzył on w osobowego i kochającego Boga. Franciszek urodził się w 1182 roku, a zmarł w wieku czterdziestu czterech lat w roku 1226. Dzisiaj uznalibyśmy, że rozstał się z życiem w kwiecie wieku; w tamtych czasach uchodził za szczęśliwca, któremu udało się doczekać starości. Dwa lata po śmierci ogłoszono go świętym. Kanonizacja na mocy dekretu może być sprytnym sposobem przywłaszczenia sobie, oswojenia i wyodrębnienia wybitnych jednostek, a następnie uczynienia z nich własności Kościoła katolickiego. A jednak Franciszek wprawia zarówno Kościół, jak i cały świat w swoiście cudowne zakłopotanie. Jego życie i dany przez niego przykład – podkreślę, że nie mówię tu o żadnej jego wypowiedzi ani piśmie – cechowały się tak niezłomną prawością, że może ona być wyzwaniem dla naszych przekonań związanych z tym, czym jest dobre życie, nie wspominając już o religii. Jako że niewiele tradycyjnie przyjętych kategorii świętości bądź świątobliwości przemawia dziś do ludzi, postanowiłem w niniejszej książce zawrzeć kilka idei umożliwiających zrozumienie procesu nawrócenia oraz natury prawdziwej świątobliwości. Wcześniejsze koncepcje z czasem stały się nazbyt odległe i ulotne, zaczęto je wiązać z niemal absurdalnym pojęciem doskonałości i koniecznością wyparcia się człowieczeństwa. Franciszek natomiast wydaje mi się najbardziej „ludzkim” świętym i dlatego nie można o nim zapominać. Można go również zaliczyć do tych, którzy z największymi oporami wyruszyli w duchową wędrówkę – stąd też podtytuł niniejszej książki.

Sądzę, że zasadnicze znaczenie będzie miało rzucenie światła na człowieczeństwo Franciszka, który raczej nie dbał o to, czy zostanie świętym (ani tym bardziej nie zależało mu, by nosić takie miano). W rzeczywistości jego życie dowodzi, że świętość nie oznacza konieczności wyparcia się swojego człowieczeństwa ani też jakiegokolwiek do niego dodatku.
Tak naprawdę świętość jest szczytowym osiągnięciem tego, co autentycznie ludzkie. I w tym oto miejscu przybliżamy się tak bardzo, jak to tylko możliwe, do chrześcijańskiej tajemnicy Wcielenia. Franciszek odcisnął swoje piętno na sztuce, literaturze i historii zachodniej cywilizacji – począwszy od Dantego, który przyszedł na świat 40 lat Boskiej po jego śmierci i który poświęcił mu prawie całą pieśń w swojej komedii. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że wszystkie późniejsze włoskie formy ekspresji kultury religijnej zawdzięczamy Franciszkowi, począwszy od fresków Cimabuego i Giotta di Bondone, a skończywszy na flmach Vittoria de Siki i Federica Felliniego, które są głęboko przesycone franciszkańską wrażliwością. Ducha Franciszka w pełni i z miłością, odpowiadając współczesnym Modlitwa św. Franciszka z Asyżuczasom i realiom, oddaje tak zwana  3 („Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju…”) ; jej autor, francuski katolik i arystokrata, napisał ją w czasie I wojny światowej. Niewątpliwie rozumiał on znaczenie tego świętego jako osoby czyniącej pokój i stającej w obronie wyrzutków społeczeństwa i ludzi marginalizowanych. W 1983 roku znakomity francuski kompozytor Olivier Mes. Święty Franciszek z Asyżusiaen ukończył operę , której amerykańska premiera zbiegła się w czasie z publikacją niniejszej książki. Na południowym zachodzie Ameryki, szczególnie w Kalifornii, nie sposób nie zauważyć wpływu, jaki wywarły tam pierwsze franciszkańskie misje; są one obecne w sztuce, architekturze, a także w nazwach bezpośrednio związanych z życiem Franciszka: Santa Clara, Santa Cruz i oczywiście San Francisco. Nazwa mojego miasta jest skrótem od tej Nuestra Señora la Reina de los nadanej mu przez pierwszych osadników: Angeles de oorciúncula – Matka Boża Królowa Anielska z Porcjunkuli, którą to nazwę nosiło miejsce znajdujące się na obrzeżach Asyżu, blisko związane z Franciszkiem, gdyż to tam właśnie zmarł.

Franciszek ofarował światu życie oparte na radykalnej prostocie, nieskrępowane dobrami materialnymi, a dzięki temu dające wolność podążania za natchnieniami łaski, drogą prowadzącą wprost do Boga – gdziekolwiek i kiedykolwiek On go wzywał. Jego ducha charakteryzowała niezwykła spontaniczność: nigdy nie zwlekał z niesieniem pomocy innym i równie szybko starał się odpowiadać na wezwania Boga, który zachęcał go do nowych przygód. Franciszek nie był teoretykiem życia duchowego, był świadkiem żyjącego i działającego Boga. Mówił jedynie o tym, co ujrzał, usłyszał i odczuł. Od wieków pokazuje nam, co potraf czynić Bóg – przede wszystkim zdumiewać, radykalnie zmieniać nasze życie i poruszać. Dramatyczne przejścia, a także niezwykłe koleje losu, dzięki którym ten sympatyczny, aczkolwiek raczej płytki lekkoduch stał się wzorem służby dla świata, dowiodły obecności Boga w czasie i historii. Innymi słowy, Franciszek jest tak wiarygodny, ponieważ udowodnił, że dajemy z siebie to, co najlepsze, wówczas gdy ośmielamy się zaprosić Boga do naszego życia. Koleje pełnego skrajności życia Franciszka, który przeżył radykalną przemianę z lekkoducha w pokutnika oraz z nędzarza w świętego, ukazują jednostkę stojącą na marginesie świata. Identyfkując się z tymi, których odrzuciło „kulturalne towarzystwo”, Franciszek podał w wątpliwość szaleństwo pogoni za pieniądzem, gromadzenia dobytku i wszelkich dóbr materialnych jako warunku szczęścia. Jest on postacią, która podoba się właściwie każdemu, być może dlatego, że (w przeciwieństwie do większości świętych) nie jest „własnością” Kościoła rzymskokatolickiego. Pierwsza wielka i współczesna biografa Franciszka została napisana przez francuskiego protestanta; jednym z najważniejszych historyków franciszkanizmu był anglikański biskup; doniosła powieść na temat życia świętego została napisana przez grekokatolika, a podczas konferencji pokojowej w Asyżu pozujący do zdjęcia dalajlama zajął miejsce, które Franciszek uwielbiał najbardziej i w którym dokonał swoich dni. W życiu Franciszka nadal jest wiele nieodkrytych i niewyjaśnionych spraw, lecz jedna rzecz nie pozostawia żadnych wątpliwości: w drugiej połowie życia towarzyszyła Franciszkowi obecność Boga, nawet wówczas, gdy cierpiał wskutek wyniszczenia spowodowanego chorobą, ślepoty i utraty największych nadziei. Jego życie sprawia czasem wrażenie (choć to tylko wrażenie) nieustannego zmagania się z bezsensem; i to właśnie, jak sądzę, jest klucz do zrozumienia Franciszka. Święty mimo woliKsiążka  jest owocem przekonania autora, że wiara zasadza się przede wszystkim na postrzeganiu rzeczywistości. To właśnie przyciągnęło mnie do Franciszka z Asyżu – fakt, że pojmował swą drogę do Boga jako pewien proces, polegający na nieustannym pogłębianiu i korygowaniu swoich aspiracji, cyzelowaniu własnych założeń dotyczących Bożych pragnień, a także przesiewaniu swoich dobrych intencji. Wobec powyższego jego nawrócenie nie było wydarzeniem jednodniowym, lecz pracą trwającą całe życie.

Minęły wieki i być może właśnie to sprawia, że tak wielu ludzi uważa życie świętego Franciszka nie tylko za poruszające, lecz także niosące wciąż aktualne przesłanie. Miał on silne poczucie własnego „ja”, ale jeszcze silniejsze poczucie Boskiego „Ja”.

 

 

 

Z021

Opis

ISBN:
9788380210127
Okładka:
miękka
Wymiary:
140x202
Ilość stron:
344

Specyficzne kody

16 innych produktów w tej samej kategorii:

Komentarze

Napisz swoją opinię

Święty mimo woli. Prawdziwa historia św. Franciszka

Autor przedstawia precyzyjnie odmalowany obraz świętego Franciszka. Ukazuje go przede wszystkim jako człowieka żarliwie wierzącego w osobowego i kochającego Boga. Rzuca nowe światło na jego postać, umieszczając go w wielowymiarowym kontekście kościelnych, politycznych i społecznych sił panujących w średniowiecznej Italii – w czasach, gdy troska o dobro ubogich i chorych była praktycznie nieznana.

Napisz swoją opinię